http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/Sprzet/Testy/VDO/DSCN3196.JPG

Mnogość informacji, jakie docierają do nas podczas podróżowania rowerem ciągle wzrasta. Kiedyś była to tylko prędkość, teraz mamy do dyspozycji szereg innych parametrów jazdy, np. efektywność, nasza wydolność, wysokość itp. Ich liczba ciągle rośnie i jest dostępna kątem oka na licznikach i komputerkach rowerowych, nieodłącznym akcesorium prawie każdego rowerzysty.

Ryszard Biniek

VDO to potentat w produkcji prędkościomierzy dla wielu znamienitych marek samochodowych, od lat obecny także w branży rowerowej. Jego liczniki znane są z bardzo dobrej jakości. W ubiegłym roku VDO wycofał z produkcji liczniki serii Z, wypuszczając na rynek model MC 2.0 WL. To bezprzewodowy kontynuator serii MC 2.0, a tajni informatorzy z VDO donoszą, że firma szykuje na przyszły rok wypust nowych modeli liczników z wyższej półki zastępujących wysłużoną serię Z.

DSCN3196

Po iluś tam różnych modelach liczników (ostatnio był to VDO, Z3), jakie towarzyszyły mi podczas rowerowych wojaży, kilka miesięcy temu na moją kierownicę trafił testowy MC 2.0 WL. Przy zakupie w zestawie otrzymujemy licznik, nadajnik prędkości, uchwyt na kierownicę i magnes. Dodatkowo możemy dokupić opaskę z nadajnikiem do pomiaru tętna, czujnik kadencji oraz zestaw na drugi rower. Szkoda, że nie ma gotowych zestawów z opaską lub nadajnikiem kadencji (jak oferuje konkurencja), co uprościłoby życie wielu kupującym.

DSCN3199DSCN3207

Licznik jest dość rozbudowanym nośnikiem informacji, bo oprócz funkcji dystansu i prędkości oferuje dane z pomiaru wysokości oraz opcjonalnie z nadajników pomiaru tętna i kadencji. „Opcjonalnie”, bo niestety wyświetla dane dotyczące tętna, albo kadencji. Licznik odbiera na raz przekaz danych tylko z jednego nadajnika, ale przełączanie się między tymi funkcjami jest możliwe prostą kombinacją przycisków i wyborem właściwego sensora. To może nie zadowolić tych, dla których równoczesny odczyt obydwu parametrów jest niezbędny. Na pewno nie jest to bardzo liczna grupa miłośników bicykli, ale jednak.

Licznik z pudełka i na kierownicę. Wzrok przykuwa ciekawy design łączący kolory biały z czarnym i wstawki pomarańczowego. Montaż bezproblemowy na kierownicy lub mostku za pomocą opasek. Podobnie z czujnikiem prędkości montowanym z lewej strony na przednim widelcu i magnesem pasującym do wszystkich rodzajów szprych. Od razu tradycyjnie zamontowałem zestaw na drugim rowerze. Montaż licznika na dwóch rowerach wymaga tylko przestawienia przełącznika w nadajniku prędkości, VDO wtedy bez problemu, automatycznie wykrywa aktualnie używany rower. Teraz jeszcze tylko prosta i szybka synchronizacja czujników z „bazą” i można rozpocząć normalną eksploatację. Sygnał z nadajnika kodowany jest cyfrowo w zakresie 112 KHZ, czyli nie jest to ANT +  2.4 GHZ, ale działa bardzo dobrze, bez żadnych zakłóceń z innych urządzeń i rowerów.

P1000970

Wcześniej już przywykłem do tego, że przesiadka na inne urządzenie elektroniczne wiąże się z „nauką” funkcji i menu, z których intuicyjnością bywa różnie. Licznik wygląda bardzo solidnie, dość duży dobrze rozplanowany i czytelny wyświetlacz podzielony jest na 5 obszarów wyświetlania danych, a te w zależności od „ważności” są zróżnicowane wielkością czcionek. Najbardziej wyeksponowana jest prędkość bieżąca. Inne parametry oczywiście można odczytać bez asysty lupy. Na zewnątrz po bokach jest 5 gumowanych przycisków do przełączania poszczególnych funkcji. Wszystko jest intuicyjne i łatwe do przyswojenia po przesiadce z innego urządzenia. Poszczególne przyciski przypisano obsługiwanym funkcjom. I tak np. prawy to mnogość informacji z altymetru, lewy to wszelkie dane z pulsometru lub kadencji, a dolny pokaże wszystko o prędkości i dystansie. Wywołanie wielu funkcji wymaga wciśnięcia kombinacji klawiszy lub krótkiego „kliku”, jak to się dzieje np. przy przełączaniu pomiaru kadencji lub pulsu, korzystania ze stopera oraz włączaniu podświetlenia. Ta ostatnia, to swoją drogą bardzo przydatna funkcja, choć obarczona, wiadomo - skróceniem żywota baterii.  Nota bene VDO informuje nas o jej stanie, a w razie wymiany zachowa w pamięci wszystkie dane, co jest rzadkością u konkurencji.
Pominę wymienianie mnogości funkcji i obsługi komputerka. VDO na swojej stronie poświęconej tylko temu modelowi MC 2.0 WL szczegółowo opisuje poszczególne funkcje i co bardzo ciekawe zamieścił symulator licznika. Warto poświęcić kilka chwil dla zapoznania się ze szczegółami przed ewentualnym zakupem.

P1000967P1000968

VDO MC 2.0 WL użytkuję od ponad pół roku. Przeszedł chrzest bojowy w niskich temperaturach poniżej 0 C i podczas deszczowych wypraw. Nie zdarzyły mi się przypadki słabnięcia baterii na mrozie, ani jakiekolwiek przygody podczas deszczu. Odczyt danych licznika jest dobry w każdych warunkach, od mocnego słońca, poprzez dni pochmurne do jazdy po ciemku (oczywiście z podświetleniem). Powiem jedno, licznik ani raz mnie nie zawiódł. Szybko się wybudza z uśpienia i bardzo łatwo rozpoznaje drugi rower. Nie korzystałem z kadencji, ale cały czas korzystam z pomiaru tętna. Komputerek błyskawicznie wykrywa ten czujnik i podczas jazdy nie zdarzyło mu się zgubić transmisję lub przekłamywać dane. W statystykach pomiaru tętna licznik uwzględnia dane tylko zarejestrowane podczas jazdy, nie uwzględnia danych podczas postoju. Podczas jazdy wyświetla puls, jednocześnie rejestrując dane możliwe do podglądu podczas jazdy lub do analizy po.  Są m.in. puls średni i maksymalny oraz czas jazdy we wcześniej określonych strefach treningowych. Identyczne informacje zapisywane są przy jeździe z monitorowaną kadencją. Także bardzo dobrze oceniam pracę wysościomierza.  Jadąc cały czas pokazywana jest wysokość, na jakiej jedziemy oraz w % pochylenie trasy. Jeśli nam to za mało możemy podczas jazdy lub po jej zakończeniu odczytać dodatkowe informacje, takie jak: przewyższenie, wysokość maksymalna, średni wznios, wznios maksymalny, spadek wysokości, spad średni i maksymalny. Zliczanie przewyższeń oraz wyświetlanie pochylenia trasy konfrontowałem z innymi urządzeniami, są bardzo stabilne i szybko wyświetlane, czyli innymi słowy urządzenie szybko reaguje na zmiany ciśnienia wyświetlając dane, ale ich nie zawyża. Solidnie także prezentuje się gniazdo w uchwycie licznika i przy bardzo częstym wyjmowaniu licznika z gniazda nie widzę różnicy z pierwotnym stanem. Mam nadzieję, że tak pozostanie i nie będę miał problemów, jakie w tej materii miewałem z Sigmami.
Atutem tego modelu jest także trzyletnia gwarancja. Wato też wspomnieć, że ten model ma przewodowego brata MC 2.0 WR tyle, że bez funkcji pomiaru tętna i kadencji.

P1000971

Wypada na koniec podsumować moje rozważania o VDO MC 2.0 WL. Licznik na pewno trzeba ocenić pozytywnie, tak pod względem jakości wykonania, jak i jego funkcjonalności. Całość jest sensownie zorganizowana i nie budzi moich zastrzeżeń. Dostarcza bardzo dużo szczegółowych informacji w poszczególnych monitorowanych parametrach podczas jazdy jak i po jej zakończeniu. Spełnia moje oczekiwania w stosunku do tej klasy urządzeń. A trzeba zaznaczyć, że jest to średnia półka, także cenowa, bo ceny kształtują się w zakresie 345-439 zł. Szczególnie cenię sobie niezawodność i precyzję działania.
Żeby nie było tak słodko, to, co mogłoby poprawić jeszcze notowania? Na pewno równoczesne rejestrowanie i wyświetlanie danych z pomiaru obu czujników - tętna i kadencji. Chyba także lepszym rozwiązaniem byłoby kodowanie cyfrowe ANT +, choć aktualnie stosowane pozwala na używanie np. opasek pomiaru tętna z niektórych modeli Sigmy np. 2206 (przerobione empirycznie). No i to, co powoli staje się standardem zaawansowanych urządzeń, czyli możliwość wczytywania danych do komputera celem ich zachowania i dalszej analizy.

 

Tagi Test licznika VDO MC 2.0 WL